"Zoltan Arpod Ulf Min Systemsson IV urodził się 29 lutego 1900 roku w Dublinie. Zanim nauczył się mówić, jego rodzina przeprowadziła się do Szwecji, wskutek czego szwedzki stał się jego ojczystym językiem. W wieku sześciu lat nauczył się grać w szachy, szybko ujawniając nieprzeciętny talent. Wkrótce zaczął wygrywać liczne turnieje i stał się jednym z czołowych graczy swego kraju (...) Swoją najslynniejszą partię rozegrał w 1927 roku, przeciwko niezrównanemu Aronowi Nimzowitschowi. Mimo porażki grywał dalej w szwedzkich turniejach aż do roku 1956 (...) W roku 1979 zmarł na wylew krwi do mózgu."
Tyle wyciąg z biografii na stronie www.chessgames.com
Wspomniana wyżej, słynna partia Systemssona miała niezwykły przebieg. To właśnie w niej grający białymi Nimzowitsch po raz pierwszy zastosował swój rewolucyjny koncept 'obrony z nadmiarem'. Po przesunięciu pionka na e5 zatrudnił wszystkie siły - od hetmana po skoczki - w celu pilnowania tego punktu. Dla jego utrzymania poświęcił nawet cztery pionki i zrezygnował z roszady. Szwedzki mistrz walczył dzielnie, jednak zbyt późno zorientował się, że powinien naśladować manierę słynnego rywala i wszystkimi środkami pilnować własnego piona na e6.
Zakończony w 24 posunięciach, ekscytujący pojedynek został gruntownie przeanalizowany przez jednego z największych szachowych erudytów tamtych czasów, Hansa Kmocha. Pochwalił on ekscentryczny styl gry zwycięzcy podkreślając, że przeciwko tak świezym, subtelnym i nietypowym ideom w grze środkowej grać było niezwykle trudno nawet zawodnikowi o wysokich umiejętnościach i dużym doświadczeniu.
Mniej więcej w tym samym czasie Nimzowitsch opublikował własne komentarze do owej rozgrywki, nie kryjąc zresztą dumy z jakości swojej gry. Mimo sporej dozy arogancji w słowach zwycięzcy nie śmiano z nim polemizować. Mistrzowie zbytnio byli zajęci szukaniem recepty na obronę z nadmiarem...
...ale też niewykluczone, że od razu doszli do sedna sprawy. Otóż mistrz Systemsson nigdy nie istniał!
Prawda wygląda bowiem następująco: Nimzowitsch, istotnie znany z pewności siebie i arogancji w latach dwudziestych ostro spierał się z szachowym klasykiem, doktorem Siegbertem Tarraschem. Przedmiotem polemiki była ważka kwestia centrum w grze środkowej. Tarrasch, zwolennik zajmowania centrum pionkami czuł niechęć do nowej teorii tzw. hipermodernistów, zakladającej nie tyle zajęcie centrum, co wywieranie na nie nacisku figurami.
I wtedy z pomocą przyszedł mu (zapewne nieświadomie) wspomniany już wyżej Kmoch. W domowym zaciszu sfabrykował partię, która w karykaturalny sposób realizowała 'dziwaczne' idee Nimzowitscha. Efektem była seria 24 'niezwykle głębokich z punktu widzenia strategii' ruchów, które, niestety, były po prostu głupie. Całość tego szalonego żartu można prześledzić tutaj:
Nimzowitsch vs Systemsson
Na plus trzeba jednak zapisać 'Nimzowi' gromki śmiech, jakim wybuchnął po skonfrontowaniu z 'dziełem' Kmocha. Później zawsze nalegał, by w zbiorach jego najlepszych partii uwzględniać ten niewinny żart.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz